Katarzyna Żak znowu zabija!

 

Nie każda szkoła może się pochwalić nauczycielem, który metodycznie i regularnie popełnia zbrodnię… literacką! My należymy do tych szczęśliwców, którzy korzystają  nie tylko z niewyczerpanego źródła wiedzy jakim są lekcje języka polskiego z panią Żak, ale także z jej talentu i bogatej wyobraźni. Ubiegłoroczne spotkanie z autorką udowodniło, że jest to niezwykle ciepła i pełna humoru osoba, a jej najnowsza książka jest na to kolejnym dowodem. Kto miał okazję przeczytać o perypetiach Julii Kurek w książce „Nie ma tego złego” na pewno nie może się doczekać kontynuacji jej losów. Ci, którzy jeszcze nie zdążyli tego zrobić, niech biegną do szkolnej biblioteki nadrobić zaległości, ponieważ właśnie ukazały się dalsze losy mieszkańców Grodowa w „Niedaleko pada jabłko”! Mamy nadzieję, że książka przez wszystkich czytelników zostanie przyjęta tak entuzjastycznie, jak przez nas. Już niedługo wypatrujcie świeżego i pachnącego egzemplarza książki w bibliotece szkolnej – gorąco polecamy!

 

Kobieta na łóżku pogrążona była w głębokim śnie.

A przynajmniej na pierwszy rzut oka tak to wyglądało.

Nie była młoda, a jej surowych rysów nie łagodził nawet jasnoróżowy kolor poszewki. Nigdy nie była pięknością i chyba nawet nie miała aspiracji, by być zaledwie ładną. Bez makijażu prezentowała się blado, wręcz mdło. W kasztanowych niegdyś włosach siwe pasma dominowały już od dawna, a brak jej było tej elementarnej próżności, która każe kobiecie ukrywać nieubłagane symptomy przemijania. Nie… Ona się nimi wręcz szczyciła.

Leżała na plecach z lewą dłonią zaciśniętą na cienkim prześcieradle w kwiatki. Lekko przechylona głowa dopełniała tego spokojnego obrazu. Oczy przykryte powiekami i pozbawione konturu okularów — nie miały w sobie tej mściwej satysfakcji, która z uśmiechem kazała wbijać innym szpile i z uprzejmym zdziwieniem, maskującym złośliwość, pytać o przyczynę złego humoru.

Klatka piersiowa pozostawała nieruchoma, żaden świst oddechu nie wydobywał się z półotwartych ust.

Sen wieczny.

Dziwne… Należałoby raczej spodziewać się grymasu bólu na twarzy i nienaturalnie poskręcanego ciała, a tu wręcz emanował nieziemski spokój.

Majaczący na ścianie cień w końcu się poruszył. Dwa kroki do przodu, ostrożne i ciche, na lekko ugiętych kolanach, by jakoś zminimalizować skrzypienie podłogi.

 

Więcej szczegółów znajdziesz TUTAJ

 

Tekst; AA
Grafika: Katarzyna Żak
Źródło okładki: zdjęcie autorskie

 

Dodała: AA
10/10/2018

zsp.edu.pl